TOP 6 wspomnień z Erasmusa

Jak zwykle, pomysły rodzą się albo na ‚tronie’, albo pod prysznicem. Tym razem nie było inaczej. Kończy się pierwszy semestr na Uniwersytecie Lizbońskim, a ja właśnie w łazience, przypominałem sobie ciekawsze chwile z mojego pobytu tutaj. Oprócz spotykania nowych ludzi, nauki języka portugalskiego, kontaktu z profesorami mającymi zgoła inne podejście do przedmiotu Turystyka oraz wieloma innymi szansami, które daje wymiana Erasmus – wybrałem 6 miłych wspomnień mijających miesięcy. Dobrze, że zostaję tu do końca czerwca, wtedy wybiorę kolejne….

  1. Scoobe Doo, wracaj tu!

Halloween. Była nas piątka. Fred, Daphne, Velma, Kudłaty i tekturowy Scooby Doo. Wyróżnialiśmy się zarówno na Erasmus Corner, gdzie co wieczór ludzie spotykają się, piją piwo, rozmawiają oraz tańczą na ulicy, jak i w samym klubie, gdzie robiono także zdjęcia konkursowe na najlepsze przebranie. Jakżeby inaczej, wygraliśmy! 3 butelki szampana i VIPowską lożę na kolejną imprezę. Zresztą oprócz zwycięskiego zdjęcia, mijający nas ludzie po prostu podchodzili i prosili o wspólne ‘selfie’. To było coś. Jedyna przykra rzecz jaka spotkała naszą ekipę jest zagubienie Scoobiego. Przewidujemy, że dalej imprezuje i jest mu dobrze.

  1. „…Never say no to Panda…” i azorskie góry

O Sao Miguel, azorskiej wyspie pisałem kilkakrotnie. Gdyby nie Erasmus w Lizbonie, zapewne nie odwiedziłbym ich (w najbliższym czasie). Przerażająco tanie bilety lotnicze z Portugalii do Ponta Delgada to okazja, z której grzech nie skorzystać. Oprócz wiecznej zieleni Azorów, zapamiętam drogi pod strome góry, które jako kierowca, musiałem pokonać wypożyczonym małym fiatem Pandą. Kiedy wciskałem pedał gazu ‘do dechy’, a auto ledwo się ruszało się do przodu, zaczynało być ciekawie. Na szczęście nie musieliśmy wysiadać i go pchać, choć było blisko… Przy każdej takiej sytuacji cała ekipa głaskała Pandę mówiąc do niej słowa znanej reklamy „…Never say no to Panda…”. Gorzej jest ponoć na Maderze, ale jeszcze wszystko przede mną!

  1. Spotkanie najlepszej przewodniczki ever

Żałuję, że zwróciła mi uwagę, gdy chciałem ją nagrać. Byłoby dla mnie łatwiejsze, gdym Wam ją puścił i sami byście ocenili jej kunszt. Budowała napięcie, modelowała głosem, potrafiła wyciszyć wszystkich w sekundę i nagle wrzasnąć, tańczyła i skakała, a w dodatku miała piękny akcent. Gdybym kiedykolwiek miał zostać przewodnikiem, chciałbym być jak ona. Spotkałem ją w winnicach Taylor’s w Porto. Po wycieczce serwowała wina do degustacji. Wtedy też stałem się RubyLover’em. Uwierzcie, było bardzo przyjemnie…

  1. Nielegalna chinka

Ah, tego smaku nie da się zapomnieć. Nie da się zapomnieć także miejsca i atmosfery, bo wszystko co nielegalne smakuje lepiej, prawda? W Lizbonie jest kilka mieszkań, które wieczorami chińskie rodziny zamieniają w restauracje, nielegalnie (bez płacenia podatków, sanepidów itp.). Restauracja to może za duże słowo… Wstawiają kilka stolików do salonu i serwują tradycyjne chińskie jedzenie. Zazwyczaj ojciec jest w kuchni, matka jest kelnerką, a dzieci pomagają, podają menu, zastawę itp. Pukasz do drzwi mieszkania, Chinka rozgląda się przez drzwi, ty wskazujesz na palcach dłoni – ile osób chce wejść i albo zostajesz od razu zabrany do środka, albo kobieta wraca po ciebie gdy zwolni się stolik. Dostajesz na stół menu z daniami oraz kartkę i długopis, na której zapisujesz zamówione posiłki. Jest tanio, bardzo tanio i smacznie, bardzo smacznie! Polecam w szczególności kaczkę w pomarańczach i każde inne danie z owocami! Już nie mogę się odczekać kolejnego wyjścia na nielegalną kolację.

  1. W samych majtkach pośrodku lasu

Pisałem już o tym, ale nie da się tego pominąć w tym zestawieniu. Ciemny, gęsty las, pełen wielkich paproci. Obok kilka palm i wodospad. Temperatura niekoniecznie rozpieszcza, ale jak na ostatnie kilka dni listopada jest w porządku. Rozbieram się do majtek i wchodzę do basenu naturalnie stworzonego pod wodospadem. Woda jest na tyle gorąca, że nie chcesz z niej wychodzić… Wszystko paruje. Matka natura jest niesamowita, a w Caldeira Velha potwierdza to po raz kolejny.

  1. Słoneczna loggia

Niby nic szczególnego, ale w Krakowie w połowie grudnia, czy nawet w styczniu niemal nierealne. W obecnie wynajmowanym mieszkaniu mam dwa duże balkony. Na każdym stolik i krzesła oraz wielkie słońce. Rano, robisz sobie kawę lub herbatę (częściej), siadasz na balkonie i obserwujesz lecące tuż nad twoją głową samoloty. Wieczorem, nalewasz do kieliszka tanie, dobre wino i grasz w karty, ewentualnie czytasz e-booka itp. Słońce pozostawia czasami jeszcze różowe niebo, a kolejne samoloty przypominają ci twoje ulubione słowa „still travelling”!

IMG_4914

Miłych wspomnień jest dużo więcej, nie wszystkie warto tu publikować… Pewną część zawsze zostawiamy tylko dla siebie, czyż nie? Z drugiej strony rok Erasmusa jeszcze nie minął, a ciepłe miesiące dopiero się zaczną…

[Edit]
Właśnie wyskoczyło mi powiadomienie, że to mój 50 post. Czytacie?

Advertisements

17 Comments Add yours

  1. O pisze:

    Czytamy 🙂

    Lubię

    1. Karol pisze:

      Cieszę się!

      Lubię

  2. karolina k pisze:

    Ja wlasnie zaczynam czytac i widze, ze mam sporo do nadrobienia! Swietne zdjecia i mega ciekawie opisane historie, oby tak dalej Karol! Pozdrawiam 😉

    Lubię

    1. Karol pisze:

      To bardzo miłe przeczytać coś takiego! Pozdrawiam 🙂

      Lubię

  3. Kasia pisze:

    Ciekawie spędzone chwile – to jest to! W przyszłym roku (mam nadzieję, że mi się uda) chcę wyjechać na studia do Danii i podobnie jak Ty, przeżyć najwspanialsze momenty w życiu! Czytam bloga i coraz bardziej się wkręcam! Pzdr K. 😉

    Lubię

    1. Karol pisze:

      Dania? Tam mnie jeszcze nie było! Trzymam kciuki, żeby się wszystko udało. Zachęcam do śledzenia bloga, komentowania – to dużo dla mnie znaczy 🙂 Pozdrawiam!

      Lubię

  4. Wolves On Road pisze:

    Będziesz miał piękne wspomnienia! 🙂

    Lubię

    1. Karol pisze:

      tego jestem pewien! Dzięki 🙂

      Lubię

  5. Kierowniczka1p pisze:

    Kolejnego miliona super wspomnień 😉

    Lubię

    1. Karol pisze:

      już niedługo sama przywieziesz kilka wspomnień z Portugalii! czekam!

      Lubię

  6. Przemo pisze:

    Nielegalna chinka jak dla mnie wygrywa. Ciekawe czy gdzieś jeszcze na świecie istnieją takie restauracje bo pierwsze słyszę 🙂

    Lubię

    1. Karol pisze:

      Pewnie tak smaczne i tanie to już tylko w Chinach! 🙂

      Lubię

  7. Gosia pisze:

    Fantastyczne wspomnienia. Bardzo dobrze się czyta. Chcemy więcej! 😉
    Pozdrawiamy z Krakowa! 😉

    Lubię

    1. Karol pisze:

      Zdecydowanie będzie więcej, dzięki! i chętnie wyślę do Krakowa trochę słońca, więc bierzcie… 🙂

      Lubię

  8. mam pisze:

    Gorace zrodla w srodku lasu,to jest to!A chinke to wiem, ze niedludo sprobuje i juz nie moge sie doczekac 🙂

    Lubię

  9. Erasmus to najlepszy okres w życiu każdego studenta! To zwykle też najlepszy czas naszego dotychczasowego życia 🙂 Szkoda, że Erasmus zawsze kończy się „za szybko”, grunt, że pozostają najlepsze wspomnienia pod słońcem!

    Liked by 1 osoba

  10. Karol pisze:

    adres na nielegalną chinkę: Rua do Benformoso 59, Lizbona (niższe pietro). 🙂

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s