Maderskie rozczarowanie

Znajomy spytał mnie jak podobał mi się wyjazd. Odpowiedziałem krótko, jak to mam w zwyczaju. Góry i piękne góry, kilka kamienistych plaż, wysokie klify. Dobry chleb, słodkie mocne wino, egzotyczne owoce, kolorowe kwiaty. Poza tym rozczarowanie, a chwilami najprawdziwsza złość. No właśnie, dlaczego?

JAK W POLSKIM SERIALU

„Teraz albo nigdy!” Pamiętacie ten serial? Żmuda-Trzebiatowska, Damięcki, Króliwkowski i inni w rolach głównych… Bohaterzy serialu wyjechali na Maderę i tam się poznali. Od tego czasu, a był to 2008 rok, wyspa ta stała się trochę bardziej rozpoznawalna wśród Polaków, a przez to chętniej wybierana jako miejsce na wypoczynek. Polscy turyści jednak z pewnością nie byli tam pierwsi. Już wtedy Maderę tłumnie nawiedzali głównie Niemcy, ale nie tylko. To spowodowało całkowite przetworzenie wyspy na ich potrzeby. Kompletna zmiana Madery z naturalnego raju na typowo turystyczne miejsce wpłynęła negatywnie na moją opinię.

NEGATYWNA OPINIA

Stoki górskie zabudowane są przez tysiące budynków i poprzecinane stromymi, niebezpiecznymi drogami. Na ulicach stolicy mnóstwo turystów i naciągaczy, nawet taksówkarze próbujący podwieźć cię gdziekolwiek – byleby zarobić. Ponadto dość wygórowane ceny biletów wstępu do poszczególnych atrakcji – to tylko garstka faktów, które uderzyły mnie już tuż po wyjeździe z maderskiego lotniska w stronę wynajętego przez nas apartamentu. Uf, żale wylane.

GDZIE SPALIŚMY?

Nocleg zarezerwowaliśmy w północnej części stolicy Funchal. Zrobiliśmy to jak zwykle przez portal Airbnb – zniżka tutaj! I jak zwykle zostaliśmy miło powitani, tym razem butelką maderskiego wina.

20160512-122755

NAJNIEBEZPIECZNIEJSZE LOTNISKO

Ciekawy fakt. Wspomniane wyżej lotnisko przez lata było uważane za jedno z najniebezpieczniejszych na świecie. Krótki pas startowy sprawiał, że czasami samoloty nie wyhamowywały, co doprowadziło do kilku śmiertelnych wypadków. Obecnie pas został wydłużony o kilka kilometrów dzięki wielkim betonowym konstrukcjom, pod którymi zresztą wybudowano autostradę. Droga ta w pewnym miejscu biegnie równolegle do pasa startowego, gdzie rozpędzają się i lądują samoloty. Prowadząc kilkukrotnie auto tą trasą wyczekiwałem możliwości ścigania się z wielkimi maszynami. Nie udało się.

20160513-164050

WULKANICZNE SZCZYTY

Było też i pięknie, nie można generalizować. Jak napisałem we wstępie – góry i piękne góry oraz wysokie klify naprawdę robiły wrażenie. Urzekł mnie szczególnie spacer na kraniec tej wulkanicznej wyspy – na Ponta de São Lourenço, a także wspinaczki na szczyty Pico do Arieiro i Pico Ruivo (ostatni z nich to najwyższy na Maderze).

[aby powiększyć zdjęcia, kliknij w nie]

NIEMIECKIE PANOWANIE

Co więcej, będąc na tej wyspie należy przejść niepowtarzalny szlak wzdłuż pięknej lewady, czyli kanału irygacyjnego, porośniętej kwiatami i magicznie wyglądającymi drzewami (wawrzynami), który prowadzi do równie wyjątkowego wodospadu. Szlak ten to Levada das 25 fontes. Bajkowość trasy pryska momentami, gdy tłumy turystów, a w szczególności niemieckie grupy seniorów, hamują przebieg szlaku w wąskich jego fragmentach. Wymieniłem tutaj naszych sąsiadów bez żadnych uprzedzeń do nich, po prostu odczułem ich „panowanie” na wyspie. Ilość turystów zza naszej zachodniej granicy, czy każdych innych, sprawiła, że czułem się na Maderze trochę jak w tatrzańskiej Dolinie Kościeliskiej latem. Gdzie się nie obejrzę, tam tysiące ludzi.

W ciepłe, słoneczne dni zdecydowanie warto wybrać się do Porto Moniz, gdzie do naturalnych wulkanicznych basenów wpływa oceaniczna woda. Dla mnie, zmarzlucha, było za zimno, wszedłem więc do wody jedynie po kolana. Jules, Ania i Kinia pozostawili mnie i Kubę na brzegu. Sami odpłynęli, chowając się za skałkami.

AZORY NA MADERZE

Madera była w moich oczach ciągle porównywana do odwiedzonych wcześniej Azorów. W jednym punkcie dostałem lekkiego zamroczenia. Przez chwilę, widok z pomnika Chrystusa – Cristo Rei da Ponta do Garajau, ustawiony niedaleko stolicy wyspy – Funchal, wydawał mi się azorskim obrazkiem. Zobaczcie zresztą małe porównanie… Prawda, że można się pomylić? Z tego miejsca, wiedzie krótki i niewyczerpujący szlak w stronę oceanu. Warto.

Na Azorach rosły ananasy, a tu na Maderze z łatwością znajdziemy plantacje bananów. Malutkich bananów, które jednak w smaku pozostają podobne do tych kolumbijskich. Nie z bananów jednak słynie Madera. Z czego więc? Wystarczy wybrać się na zabytkowy targ (Mercado dos Lavradores), gdzie od wejścia będziemy atakowani przez sprzedawców darmową degustacją wszelkiego rodzaju egzotycznych owoców (marakuja pod każdą postacią, marakuja ananasowa, marakuja pomidorowa, marakuja bananowa itp.) oraz trzciny cukrowej!  Uwaga, ceny są zabójczo wysokie.

ARIZOŃSKIE ATRAKCJE

Madera może przypominać nie tylko Azory. Znajdziemy tutaj bowiem atrakcję rodem z Arizony w Stanach Zjednoczonych, gdzie Indianie zamontowali wielką przeszkloną platformę nad, dosłownie – nad, Wielkim Kanionem Kolorado. Na portugalskiej wyspie miniaturę amerykańskiego Skywalk umieszczono nad jednym z NAJwyższych klifów w Europie.

NAJMNIEJSZY KRAJ ŚWIATA

Pozostańmy na chwilę dalej przy określeniu NAJ. Do tej pory byłem przekonany, że NAJmniejszym krajem świata jest Watykan, a za nim Monako. Zwątpiłem w swoją wiedzę, gdy w poszukiwaniu miejsca na kawę weszliśmy do Principado do Ilhéu da Pontinha. Przywitał nas tam pewien mężczyzna, oczekujący datków za wejście i opisujący tą część miasta Funchal jako autonomiczne państwo, zapisane zresztą w księdze rekordów Guinnessa. Szybka odpowiedź wujka Google rozwiała moje wątpliwości. Gość korzysta z taniego chwytu marketingowego. NAJgorzej.

TU JUŻ BYŁEM ZŁY

Jest tutaj za to coś, czego nie mogę porównać z niczym innym! Jazda samochodem. Byłem kierowcą. Prosiłem grzecznie, albo i mniej grzecznie też, żeby piloci – Kinga, Ania, Kuba i Jules zmieniali się rolami i nawigowali mnie – wybierali jedynie główne drogi, zaznaczone na mapie przynajmniej kolorem żółtym (biały oznaczał podrzędne dróżki, fioletowy zaś autostrady). Trzeciego dnia naszej podróży, chłopaki zdecydowali, którą trasę wybieramy. Początek nie był najgorszy, choć z każdym kolejnym metrem miałem coraz gorsze przeczucia. Droga zaczynała się coraz bardziej zwężać, być coraz bardziej stroma i kręta. W pewnym momencie auto niemal nie dawało rady. Pierwszy bieg, pedał gazu do dechy, a wlekliśmy się jak żółw. Gdy auto przed nami hamowało, zaciągałem ręczny. Wjeżdżaliśmy na szczyt, po chwili musieliśmy z niego zjeżdżać, by potem znów wracać pod stromą górę… Po przejechaniu tak pewnego odcinka, zatrzymałem się w pierwszym lepszym (ale bezpiecznym) miejscu by uspokoić się, dać sercu nabrać normalniejszy rytm. Nie byłem zły na nikogo, bo ostrzegano mnie. Nie byłem do czasu… gdy dowiedziałem się, że przebyta trasa jest zaznaczona na mapie kolorem białym, a piloci wybrali ją gdyż zaznaczono na niej wiele punktów widokowych. Teraz, z perspektywy czasu, jestem z siebie dumny, że udało mi się ją pokonać, a moim towarzyszom pozwoliłem delektować się widokami  – co zobaczyli to ich! Ta trasa była najtrudniejszą, jednak cała Madera pokryta jest drogami stromymi, krętymi, wąskimi, górskimi… a miejscowych aut sporo i w dodatku jeżdżą z zabójczą prędkością (pozdrowienia dla szalonych kierowców autobusów!).

KILKA TWARZY

Inne atrakcje, zdecydowanie mniej nerwowe, stanowią typowe maderskie domki w Santanie – niedawno odmalowane, sztuka drzwiowa na jednej z ulic w Funchal czy w końcu zjazdy na tradycyjnych wiklinowych saniach ze wzgórza Monte. A ponadto ogrody, pełne wyjątkowych kwiatów! Tak, tego można definitywnie pozazdrościć. I to chyba tyle. O. Ostatecznie tytuł wpisu mógłbym zmienić na „Madera o kilku twarzach”… Co sądzicie?

Advertisements

10 Comments Add yours

  1. mam pisze:

    Sadze,ze mimo wszystko nie zalujesz ,ze sie tam znalazles.Ja bym bardzo chciala zobaczyc Madere osobiscie,a nie tylko na pieknych zdjeciach w Twoim wykonaniu 🙂

    Liked by 1 osoba

    1. Karol pisze:

      wszystko trzeba spróbować na własnej skórze! 🙂

      Lubię

  2. archintravel pisze:

    Widzę, że wrażenia z Madery podobne do naszych, jednak o tej porze roku wyspa jest bardziej zielona – my byliśmy w listopadzie i po słynnej, bujnej roślinności nie było nawet śladu 😉

    Lubię

    1. Karol pisze:

      miałem więc więcej szczęścia, gdyby nie to pewnie ocena by dalej spadała…

      Lubię

  3. takie rozczarowanie to jeszcze do przyjęcia 🙂

    Lubię

    1. Karol pisze:

      pewnie 🙂

      Lubię

  4. cicha wielbicielka. pisze:

    Trochę opis nie adekwatny do tytułu Panie kolego, ale zdjęcia jak zwykle przepiękne!

    Lubię

    1. Karol pisze:

      kUBA uduszę Cię!

      Lubię

  5. AGH! pisze:

    AGH rządzi! a poza tym przystojniak z kolegi :*

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s