San Francisco

DZIEŃ SZESTNASTY.
Poranek w San Francisco zdecydowanie poprawił mi humor po wieczornym czytaniu recenzji o dzielnicy, w której mieszkamy. Internety twierdzą, że okolica ta jest najniebezpieczniejsza w mieście, a ulica obok naszego hotelu to stolica rozbojów. Dzień jednak rozpoczął się bardzo normalnie. Przez okno szóstego piętra naszego pokoju nie było widać czarnoskórych, bezdomnych i „świrów”. Zeszliśmy na śniadanie kontynentalne. Czekały na nas pączki, donaty oraz kawa i herbata. Kto zna Kornelię, zna też odpowiedź, kto zjadł najwięcej. Najedzeni i zaopatrzeni w mapy wyruszyliśmy na podbój San Francisco. Niemal przy samym naszym hotelu wyrusza linia zabytkowego tramwaju. Długość czekania w kolejce, aby do niego wsiąść szacowana była przez miejscowych na dwie godziny. Zgodnie z dobrą radą udaliśmy się kilkanaście metrów dalej na kolejny przystanek, skąd motorniczy zabierał chętnych od razu. Bilet na komunikację miejską kosztuje 26 dolarów na trzy dni. Wyruszyliśmy z Union Squer nad zatokę Fisherman’s Wharf. Tam urzekły nas przynajmniej dwie rzeczy. Pierwsza to widok z Pier 39 pełnym fok na więzienną wyspę Alcatraz i znany most Golden Gate. Druga to Muzeum Maszyn do Gier. Oldschoolowe, hipsterskie pochłonęły nasze pieniądze. Autobusem nr 39 udaliśmy się na wzgórze Telegraph Hill dla widoku z wieży Coit Tower (wnętrze pełne murali przedstawiających życie mieszkańców w latach 30’). Wracając przez park Washington Squere, serce dzielnicy North Beach, wstąpiliśmy do katolickiego kościoła śś. Piotra i Pawła. Samą North Beach uznaje się za Małe Włochy. Oprócz włoskich kawiarenek, pizzerii i makaroniarni symbolizują to też namalowane na każdym słupie włoskie flagi. Tu zjedliśmy obiad. Spacerkiem przeszliśmy do China Town, chińskiej dzielnicy. Pełno sklepików, straganów z owocami i samych chińczyków. Zobaczyliśmy fabrykę ciasteczek z wróżbą, która oferuje produkcję słodkich specjałów z własnymi wróżbami(!). Dobry pomysł na prezent. Następnie zeszliśmy w dół, gdyż całe San Francisco to taki wielki Chełm – ciągle pod górę i w dół – w stronę Russian Hill z ulicą Lombard uznawaną za najbardziej krętą w USA. Wtedy też zauważyliśmy brak przecznicy nr 13. Te w Stanach nazywane są kolejnymi numerami 1st, 2nd, 3rd, 4th itd… San Francisco ma przynajmniej 19 takich przecznic, ale trzynasta ma swoją inną nazwę. Ciekawe dlaczego? Kolację zjedliśmy w tajskiej restauracji tuż przy dzielnicy biznesu. Zrobiliśmy także krótki spacer wzdłuż mariny i przy Ferry Building. Zmęczeni wróciliśmy na noc do hotelu.

IMG_3786
IMG_3787
IMG_3836
IMG_3838

DCIM100GOPROGOPR2206.

IMG_3794

DZIEŃ SIEDEMNASTY.
Już sam poranek był dla mnie dość ekscytujący. Z walizką pełną brudnych ubrań wyszedłem w poszukiwaniu pralni. Cztery przecznice dalej odnaleźliśmy jedną, prowadzoną przez pomocnego chińczyka. Koszt prania i suszenia za sterty moich, Kuby i Kornelii ubrań wyniósł 8 dolarów. Na godzinę 12 byliśmy umówieni w Palace of Fine Arts z Polakmi, poznanymi w Los Angeles w kawiarni. Spóźniliśmy się nieznacznie, Polek nie znaleźliśmy. Tam w innowacyjnym hangarze w końcu zrozumiałem i zobaczyłem jak powstają przedmioty wydrukowane w 3D. Autobusem udaliśmy się pod ikonę San Francisco – most Golden Gate. Był lekko pochłonięty mgłą. Mimo to przyciągał tłumy turystów. Kolejny punkt to Golden Gate Park, wielka zielona przestrzeń, którą pozostawiono pośrodku miasta. Przypomina mi mniejszy Central Park z Nowego Jorku. W Parku przy Golden Gate szukaliśmy Japanese Tea Garden, A Young Museum, California Museum of Science. Udało się. Udał się też piknik sponsorowany przez psią fundację Delilah Society. Z Parku przetranspirowaliśmy się na Haight Street, dawniej centrum hipisowskiej kultury. Nadal można poczuć smak tamtych czasów w wielu sklepach na Haight, jednak hipi zmieniło się lekko w hipsta. Ulica pełna indywidualności, hipsterów zrobiła największe wrażenie ze wszystkich w mieście. Polecam tajskie piwo Singhara w dość tandetnej tajskiej restauracji na początku ulicy. Na dobre, choć zbyt drogie lody można pójść do Bean&Jerry’s, co i my zrobiliśmy. Wieczorem przeszliśmy gejowską dzielnicą Castro. Wróciliśmy do hotelu przez dzielnicę Mission, gdzie przy parku Dolores kilkunastu chłopaków grało w polo na rowerach!

IMG_3863

IMG_3788

  IMG_3834
IMG_3835
IMG_3837
IMG_3840

DCIM100GOPROGOPR2244.

DZIEŃ OSIEMNASTY.
Standardowo rozpoczęliśmy od donatowego darmowego śniadania w hotelu Aida. Wstaliśmy dość wcześnie by zdążyć na celebrację niedzielnego nabożeństwa w kościele metodystów Glide Memorial Church przy skrzyżowaniu ulic Taylor i Ellis (5 min pieszo od hotelu), gdzie popis dał stuosobowy chór gospel. Nikogo tam nie dziwili transseksualiści, geje, niepełnosprawni, murzyni. Szerzono tolerancję, pokój, miłość przed każdą pieśnią. Wróciliśmy pod hotel przy Market Street, gdzie rozstawiony był targ z warzywami, owocami i słodyczami (radość dla Kornelii). Krótkie zakupy, a dalej kolejne zakupy, nieco przedłużone, na Cow Hollow pełnym drogich butików. Poza Golden Gate, San Francisco kojarzyłem jeszcze z jednego obrazka – małe kolorowe kamieniczki na wzgórzu, a w tle wieżowce. Nob Hill idealnie to obrazował i był naszym kolejny punktem zwiedzania. Wróciliśmy także do Castro, gayberhoood, gdzie odnaleźliśmy za dnia kolorowe przejście dla pieszych. Postanowiliśmy także ostatni raz przejechać się słynnym tramwajem Cable Car. Na noc udaliśmy w stronę Napa Valley do Petaluma.

IMG_3883
IMG_3894
IMG_3900
IMG_3905
IMG_3906
IMG_3914
IMG_3918
IMG_3919
Ps: Zostawcie jakiś znak, że dotrwaliście do końca. 🙂

Advertisements

7 Comments Add yours

  1. Dasz pisze:

    Wiadomka, że dotarłam do końca.
    Kocham koszulę z pierwszych zdjęć tak bardzo, że nawet nie wytknę Ci literówek 😉 :*
    Piękne San. Różnorodne i duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuże!

    Lubię

    1. Karol pisze:

      Dzięki. Literówki są pewnie dlatego, że pisałem szybko, abyście byli dość na bieżąco. :* buziak

      Lubię

  2. Kaja pisze:

    Z przyjemnością dotrwałam do końca (po raz kolejny), niecierpliwie czekam na więcej i pozdrawiam z Łodzi 🙂

    Lubię

  3. mam pisze:

    A co to juz koniec? :(chyba zle zrozumialam.Czekam na wiecej:)

    Lubię

  4. Daniel Julian pisze:

    Mam pytanko, czym robiłeś zdjęcia że są w tak dobrej jakości?

    Lubię

    1. Karol pisze:

      sony cybershot rx iii

      Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s