Yellowstone cz.4

Grizzly zabił człowieka! To fakt, o którym dowiedzieliśmy się w podczas meldowania na kempingu. Pracownica poinformowała nas, że śpimy tutaj na własną odpowiedzialność, gdyż kilka dni temu w odległości trzech mil grizzly zaatakował i zabił mężczyznę. Przypomniałem sobie o tym właśnie o 5:00 rano podczas głośnego alarmu rozchodzącego się na kempingu. Zasnąłem po sprawdzeniu czy nie ma żadnej paniki wokół, czy ludzie nie chowają się do swoich aut itp. Rano spytaliśmy o alarm, okazało się, że był to zwykły alarm samochodowy. Uf!

Przywitała nas piękna pogoda. Było rześko, ale słonecznie. Jeszcze przed śniadaniem pojechaliśmy do oddalonego 3 mile kempingu „Fishing Bridge” wziąć prysznic (koszt 4 dolary). Szybkie śniadanie. Ruszyliśmy w drogę. Szczerze mówiąc, byłem bardzo zadowolony z ekipy, gdyż wstawaliśmy bez większych grymasów wcześnie rano. To lubię.

Czas pożegnać się z Yellowstone. Ruszyliśmy na południe w stronę Parku Narodowego Grand Teton. Zatrzymaliśmy się na chwilę w Grand Village Visitor Center na lekcję dla dzieci o zwierzętach, którą prowadził strażnik parku. Świetny pomysł na spędzenie czasu ze swoją rodziną.

DSC02927

IMG_2878

Wjechaliśmy do Grand Teton, parku wysokogórskiego z 14 szczytami powyżej 3600 m o charakterystycznej rzeźbie polodowcowej. Z jezior niemalże wyrastają góry. W trakcie dnia, gdy wiatr nie zaburza spokoju jezior tworzy się piękny obraz gór odbitych w tafli wody. Nie zaplanowaliśmy wiele czasu na zwiedzenie całego parku, jednak zrobiliśmy szybką wspinaczkę. Dotarliśmy nad kamienistą plażę, odpoczęliśmy i ruszyliśmy w dalszą podróż.

DCIM100GOPROGOPR1687.

DSC02930

DSC02940

Podczas pokonywania kolejnych mil graliśmy w zgadywanie piosenek, znanych postaci czy w końcu rozpoczęliśmy, nieskończoną do dziś, zabawę w 30 pytań (odp. tak/nie), które mają doprowadzić do przedmiotu z moich myśli. Wielką walkę podjęły Kaśka z Dominiką. Tak bardzo się wczuły, nie dając szansy Agnieszce i Kubie, że ostatnia dwójka poddając się po prostu zasnęła. Dziewczyny, macie jeszcze 7 pytań.

Droga do kolejnego punktu podróży – western’owskiego miasta Jackson w stanie Wyoming, minęła szybko, choć jeszcze szybciej staliśmy się głodni. Zaparkowaliśmy auto w centrum i zaczęliśmy szukać restauracji na naszą kieszeń. Pytaliśmy miejscowych. Jeden wskazał browar „Snake River Brewing”. To był strzał w dziesiątkę! Niedrogo i smacznie. Obsługiwał nas kelner z Kaliningradu, przyłączyła się do rozmowy także inna uczestniczka programu Work and Travel. Zamówiliśmy półmisek nachosów z warzywami za 5 dolarów dla wszystkich, plus każdy po drugim daniu. Do mojego burgera z mięsem bizona (tak, dopytywaliśmy specjalnie, czy na pewno to mięso pochodzi od bizona) dodali nawet ogórka małosolnego. Od razu przypomniały mi się domowe, polskie smaki.

DSC02962

Jackson jest miasteczkiem położonym tuż przy resorcie narciarskim Jackson Hole. Nieopodal znajduje się także Narodowy Rezerwat Jeleni. Nazwa miasta wzięła się od nazwiska trapera Davida E. “Davey” Jacksona, dla którego pobliska dolina była ulubionym terenem łowienia bobrów. Miasteczko jest typowo turystyczne, jednak warte odwiedzenia.

Po udanej kolacji, z kubkiem kawy ze Starbucks’a, wyczekiwaliśmy przedstawienia ulicznego, które polecano nam wcześniej. Tłum zbierał się obok parku w centrum, do którego prowadziły cztery bramy ułożone z poroży (wow). Wbiegli aktorzy. Zaczęli się strzelać, krzyczeć, całować. Prawdziwy western. Zebrali napiwki. Rozeszliśmy się.

DSC02976

DSC02968

DSC02956

W drodze rozpoczęliśmy rozliczanie wycieczki. Za auto wydaliśmy 315$, za benzynę 100$, za kemping 50$, za zakupy około 20$ na osobę, obiad w Jackson około 20$, kawa 5$, upominki 10$. Wspólne wydatki podzielone na 5 osób to około 90$ plus wydatki własne 55$. Trzydniowa wycieczka do Yellowstone z Sun Valley kosztowała mnie 145$. Dla niektórych z nas to tylko część dziennych tipów, dla mnie to prawie dwa dni pracy, ale zdecydowanie warto!

DSC02979

Powrót do Sun Valley był chyba jedynym męczącym Kaśkę Koper, naszego kierowcę, momentem. Po drodze zatrzymaliśmy się przy opuszczonej chacie na kilka zdjęć z zachodem słońca. Do naszego resortu dotarliśmy przed północą. Jeszcze zanim wszedłem do dormu spojrzałem w niebo i ujrzałem spadającą gwiazdę. Życzyłem sobie powrót do Yellowstone za kilka, kilkanaście lat, aby zobaczyć zachodzące zmiany. Zasnąłem, a śniły mi się bizony, wulkany i lawa.

DSC03010

Reklamy

6 Comments Add yours

  1. Monia pisze:

    Cudownie!
    Czytając wpisy o Yellowstone nie mogę wyjść z podziwu i zachwytu. To jeden z najlepszych blogów przygodowo-podróżniczych z jakimi miałam do czynienia. I ostatnio po każdym wpisie mam reakcję: „Oooo, i to już koniec?”. Można powiedzieć, że ostatnio to mój ulubiony serial (nie przegapiłam żadnego odcinka!).

    Polubienie

    1. Karol pisze:

      to na prawdę duży komplement! dziękuję

      Polubienie

      1. Monia pisze:

        🙂

        Polubienie

  2. Martynka pisze:

    Sweet ❤

    Polubienie

  3. mam pisze:

    Jak smakuje mieso z bizona?

    Polubienie

    1. Karol pisze:

      gdybym nie wiedział, że to bizon – powiedziałbym, że dobra wołowina.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s